Fajnie, że poezja wróciła do Częstochowy. Dobrze, że również dla tych, którzy piszę ją dla siebie, dla znajomych, do szuflady, do nieszuflady. Fajnie też, że chcą ją pokazywać, czytać i mówić, że ma dla nich znaczenie. I dobrze wreszcie, że Centrum Amatorskiego Ruchu Artystycznego oraz Carpe Diem Club chcą tej poezji, chcą tych poetów i wspierają ich, jak tylko mogą.

Cieszą również zapowiedzi, że każda kolejna edycja Turnieju Jednego Wiersza (organizowana w ramach akcji po_czytaj!) będzie – jak twierdzą organizatorzy – coraz atrakcyjniejsza, że towarzyszyć jej będą wieczorki tych, którzy drukowane debiuty dawno mają już za sobą. Dodatkowo, że będą literacko-muzyczne akcje, performensy, czytania, występy… Bo jest najwyraźniej coraz lepiej! Już dawno jurorzy turnieju nie mieli tyle kłopotu z przyznaniem głównej nagrody i już dawno tak wyraźnie nie zaznaczali, że poziom ewidentnie idzie do góry.

Druga edycja tegorocznego turnieju miała miejsce w ostatni czwartek maja. Sala „Carpia” może nie pękała w szwach, ale na tego typu imprezach nie o ilość chodzi. Atmosfera niemal rodzinna, sporo znajomych twarzy, ale to też nie zarzut, bo środowisko młodych częstochowskich poetów integruje się coraz bardziej, a publiczności i jurorom łatwiej jest dostrzec postępy tych, którzy występują już cyklicznie. Zresztą zawsze są jakieś nowe twarze, a fama o turnieju zdecydowanie się rozchodzi. W czwartek było zatem towarzysko, ale i pracowicie, bo ocena dziewięciu wygłoszonych, bardzo różnych wierszy była naprawdę niełatwa.

fot. Justyna Tomorowska / Kadrowidzenie
fot. Justyna Tomorowska / Kadrowidzenie

Na tematyczną różnorodność naprawdę nie było co narzekać. Obok zawsze obecnych lirycznych erotyków, mieliśmy poetyckie egzystencjalne impresje, satyryczny hymn ku chwale pubu „Kmicic” (z bardzo lokalnym kluczem towarzyskim), niby-narrację o kimś, kto spóźnił się na własną śmierć i – jak przystało na 26 maja – refleksję o trudnych relacjach dorosłego dziecka z Mamą.

Poziom w przypadku niektórych tekstów na tyle wyrównany, że jury w składzie: Janusz Pawlikowski, częstochowski dziennikarz i człowiek-instytucja, Agnieszka Batorek, wicedyrektor Biblioteki Publicznej im. W. Biegańskiego oraz niżej podpisany, reprezentujący Festiwal Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!” zdecydowało się, zamiast przyznania jednej głównej nagrody, wyróżnić dwa wiersze. Bo nijak nie udało nam się ustalić, który bardziej się podobał.

fot. Justyna Tomorowska / Kadrowidzenie
Od lewej: Michał Kulig, Rafał Kwasek fot. Justyna Tomorowska / Kadrowidzenie

Zatem w protokole zapisano, że miana zwycięzców należą się tym razem Michałowi Kuligowi za wiersz Pejzaż marynistyczny i Rafałowi Kwaskowi za utwór Czasami martwi chcą przekrzyczeć wiatr.

Ten pierwszy to znakomicie, konsekwentnie i celowo skomponowany tekst, którego tematyka, mimo wpisanego pesymizmu, nie pozwala czytelnikowi pozostać obojętnym wobec myśli autora. Jury – obok wspomnianej kompozycji – doceniło pomysł na nieszablonowe wykorzystanie morskiej metaforyki i bezbłędnie poprowadzony poetycki wywód zmierzający do niepokojącego finału.

Drugi tekst natomiast to doskonała językowo impresja na temat przemijania. Jurorzy podkreślili – nie pierwszy raz u autora – bardzo dobry słuch poetycki i wrażliwość na słowo; nieco cyniczne refleksje, które współgrały z precyzyjnymi metaforami. Zresztą co ja będę opowiadał: wiersze macie Państwo poniżej i najlepiej, jak sami poczytacie. Do zobaczenia w czerwcu!

Tomek Florczyk

PS. Informacja w peesie ważna, dlatego zostawiłem ją na koniec, żeby się wyróżniła. W protokole zapisano również, że biorący udział w Turnieju Maciej Leszczyński, choć nie dostał oficjalnego wyróżnienia, zasłużył na wzmiankę w tymże protokole, bo jego cykliczne pojawianie się na turniejach i ogromna praca nad własnym warsztatem owocują ogromnymi postępami. Gratulacje!

Michał Kulig
Pejzaż marynistyczny

Mogło być
Wszystko takie piękne
Prywatne znaki i błogosławieństwa
Niczym próbki wręczane za darmo
Przez boskie hostessy

Za długo przebierane perły
Jak znikające łzy
Dostojnym dwuszeregiem
Udają się na dno
Gdzie czeka ktoś inny

Serce jeszcze próbuje śpiewać
Do końca prosząc, płacząc, zachęcając
Rozum tępo wpatruje się
W mogiły właściwych wyborów
Jednorazowego użytku
I tak oboje zostali po drugiej stronie wodoszczelnych grodzi

W portowej tawernie przepala się świeca
Do butelki wpada wirujący dżin
Uderzając głową o szklany sufit
Zrozumiał działanie zapadki
Niepozornie nazywanej czasem

Niedowierzając
Wgryza się w ściany
I zatruwa powietrze opowieściami
O czasach gdy był płomieniem

My nie będziemy opierać drabin o chmury
Ani podnosić kotwicy
Ale by nie zwariować
Wysadzimy za sobą pomost

Opadną strzępy pocztówek
Zwęglone adresy przyjaciół
Amputowane miłości
Zdjęcia kotów i sushi

Okryjemy się prostą modlitwą
Za tych co na morzu
I tych co nic już nie mogą
Za wszystkie brzydkie kaczątka
Z ukrytą wadą fabryczną

Gdy odjedzie ostatni pociąg
Puścimy splątane wątki
Ulatujące jak babie lato
Wieszcząc koniec sezonu

Pozbawieni balastu
Licząc na przypływ
Znaczymy plażę wskazówkami
Wyrzucanymi za siebie
Na pośmiewisko mew

 

Rafał Kwasek
Czasami martwi chcą przekrzyczeć wiatr

Pod skorupą nieziemską
słychać charkot i wrzaski
trzeszczą im stare kości
kiedy próbują
pozrywać ze ściany Regulamin Lokatora Zaświatów
i przy okazji całun z grud ziemi i błota
z każdej kałuży mi patrzą
na ręce pełne nadziei
kiedy w nich nie ma kieliszka
wydrzeć próbują mi szczęście
wydrzeć próbują się na mnie
lecz niemo spędzają ten czas
niemrawe mrowie dusz
i tak dzisiaj większość ludzkości
częściej wierzy w zombie niż w duszę

Martwi szykują rezolucję
chcą do nas przemówić
coś pokazać i boje się myśleć co to
wpatrują się gdzieś daleko jak sroka w gnat
nieświadomi tego, że te gnaty to ich własne kości
czają się pod taflą zwierciadeł i biją w nie pięściami
każde lustro jest weneckie
bo po tamtej stronie hadesu pływa się gondolami
z małym piwkiem i meksykańskim truposzem z gitarą
z pozrywanymi strunami

markotne zwłoki nie mają głębokich myśli
mają głęboki sen
w płytkim grobie
przychodzą nad ranem pod moje drzwi
i całują klamkę
z której się kiedyś zastrzelę

 

Patronem medialnym Turnieju Jednego Wiersza jest wortal czeKultura.pl.
Wiersze uczestników publikujemy za ich zgodą.

fot. Justyna Tomorowska / Kadrowidzenie