Minęła środa, a więc trzeci dzień Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”. Literacka Częstochowa zaczyna zwiększać obroty i brać na warsztat tematy coraz bardzie awangardowe, wśród których nie mogło zabraknąć tradycyjnej taperki literackiej oraz projekcji filmów niecodziennych.

Trzeci dzień rozpoczął się od warsztatów literackich z Piotrem Nitą, który w Zespole Szkół Plastycznych im. J. Malczewskiego opowiedział zainteresowanym uczestnikom o tajnikach powstawania literatury. Tym razem nieco bardziej skupił się na poezji.

Następnie w Cafe Belg miały miejsce dwa wydarzenia. Pierwszym z nich było spotkanie z Jakubem Żulczykiem, pisarzem, niezależnym publicystą i scenarzystą filmowym, a obecnie przede wszystkim serialowym. Żulczyk zdradził wiele szczegółów związanych ze swoją pracą, czy to nad literaturą, czy też scenariuszami (które, jak stwierdził, dobrze temperują pisarskie ego). Opowiedział wiele ciekawych anegdot, wśród których nie zabrakło Doroty Masłowskiej, Łukasza Orbitowskiego czy Paolo Coelho. A co najważniejsze, konkretnie omówił swoją twórczość, czym mógł zachęcić zebranych gości do kupna jego powieści. Spotkanie poprowadził Tomasz Florczyk.

Zaraz potem Krzychu Niedźwiecki rozpoczął swoją – na „Czytaju” tradycyjną już – literacką taperkę do filmu opartego na książce. W tym roku były to Wakacje z duchami Adama Bahdaja. Mimo drobnych trudności technicznych w połowie występu, muzyk nie stracił pewności siebie i dał świetny pokaz gitarowej improwizacji.

Zwieńczeniem trzeciego dnia Festiwalu „Czytaj” była projekcja filmowa w Regionalnym Ośrodku Kultury. Tym razem wyświetlono Legendę Kaspara Hausera w reżyserii Davide Manuli, gdzie jedną z głównych ról odegrał Vincent Gallo. Produkcja to właściwie techno-western ukazujący historię legendarnego Kaspara Hausera, tajemniczego chłopca z początku XIX wieku. W filmie pojawił się pod postacią boskiego DJ’a, dla jednych będącym nadzieją, dla innych przykładem zdrady i pomylenia. Prelekcji dokonał Sławomir Domański, podkreślając, że utożsamia się z postacią Hausera. Przekonywał również, że współcześnie właściwie każdy może powiedzieć „Io sono Kaspar Hauser”, a więc Jestem Kasparem Hauserem. Publiczność po seansie miała różne odczucia i zapewne niejedna osoba zastanawiała się, jaki sens przekazywał obraz Manuli.