Jakiś czas temu w Częstochowie, w ramach jazzowego festiwalu JAZZtochowa odbył się koncert zespołu NSI Quartet. Grupa od samego początku istnienia zbiera wiele słów pochwał, zdobywa sporo nagród i występuje na ważnych festiwalach muzyki jazzowej. Współzałożycielem jest częstochowianin, Cyprian Baszyński. Zdradził nam, jak to jest z ich muzyką, kiedy planują wydanie kolejnego krążka, a także co będzie można na nim usłyszeć.

Michał Wilk: Patrząc na to, co dzieje się w Częstochowie: liczne festiwale jazzowe, coraz więcej koncertów, przyjazd światowej sławy muzyków, czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że Częstochowa staje się istotnym punktem na jazzowej mapie Polski?
Cyprian Baszyński: Myślę, że tak. Bardzo się cieszę, że powstaje tyle inicjatyw, jeśli chodzi o muzykę jazzową, bo niestety przez parę ostatnich lat zbyt wiele się nie działo. Natomiast teraz jest JAZZtochowa, oczywiście. Gaude Mater zresztą wcześniej już organizowało różne cykliczne koncerty jazzowe. Jest też klub Paradoks, który bodajże po dwóch latach, w trakcie remontu Filharmonii znów wznowił działalność. Do tego jest też Stowarzyszenie Jazzowe, które w miarę prężnie działa. Zatem tym bardziej się cieszę, że to zaczyna funkcjonować w społeczeństwie, co widać po frekwencji na koncertach, bo przecież o to chodzi nam, muzykom, żebyśmy mieli dla kogo tworzyć. Naprawdę jest dużo bardzo ciekawych wydarzeń i to nawet, powiedziałbym, na światowym poziomie. Myślę więc, że Częstochowa staje się takim istotnym punktem i życzę jej, by to się jeszcze bardziej rozwijało i nabierało jeszcze większego rozpędu, bo sztuki nigdy nie jest za dużo.

Zatem to miłe być stąd, z tego miasta i wiedzieć, że tyle dzieje się w jazzie…
Tak. Tym bardziej, że ja przez wiele lat byłem związany z Krakowem. Tutaj oczywiście też bywałem i grałem co jakiś czas, ale w zasadzie rzadko. Natomiast tutaj się wychowałem, chodziłem do podstawowej szkoły muzycznej, potem skończyłem liceum, więc w sumie bardzo wiele czasu tutaj spędziłem. I cały czas jestem jakoś związany z Częstochową. A od stycznia wróciłem tutaj na stałe.

A NSI Quartet? Bardziej częstochowski czy krakowski? A może jakiś inny?
W tej chwili sytuacja wygląda tak, że od roku, mamy nowego basistę – Maxa Muchę, który jest częstochowianinem. Zatem można powiedzieć, że połowa jest częstochowska. Bartek Prucnal saksofonista, pochodzi natomiast z Dębicy, więc teraz właściwie każdy jest w innym miejscu. Bo Max z Berlina przeprowadził się do Warszawy, ja z Krakowa do Częstochowy, i tylko Dawid Fortuna, perkusista, został w Krakowie. Także można powiedzieć, że w tym momencie jest to ogólnopolski zespół (śmiech). Ja i Bartek jesteśmy liderami grupy, więc to nasza koncepcja, nasze kompozycje i z tego względu nie chciałbym tego jakoś konkretnie klasyfikować, jeśli chodzi o położenie geograficzne. Tutaj bardziej chodzi o muzykę, niż o pochodzenie (śmiech).

Zgadza się. A odnośnie do muzyki. Był tytuł „Debiutu Roku”, do tego słowa uznania światowej sławy muzyków, nagrody, festiwale. Można więc stwierdzić, że od samego początku zgarnęliście właściwie wszystko co dobre. I czegóż chcieć więcej? Liczycie na coś jeszcze?
Z muzyką jazzową jest taki problem, że mainstreamowe media zbyt mało uwagi przykładają do popularyzacji tego gatunku, więc jeśli przeciętny Kowalski nie ma nigdzie możliwości osłuchać się z tą muzyką, to jest to dla niego czarna magia. Po prostu jest zbyt mało obecna w społeczeństwie. Przez co ludzie jej nie znają, a zainteresowanie jest stosunkowo niewielkie. Zatem wydaje mi się, że chodzi o to, by jak najbardziej propagować tę muzykę i wspierać wszelkie inicjatywy z tym związane czego również sobie życzymy. Teraz właściwie już skończyliśmy materiał na nową płytę. Będziemy ją nagrywać na początku przyszłego roku, a wyjdzie prawdopodobnie na wiosnę. I będzie tam rozszerzone instrumentarium o saksofon tenorowy i fortepian. Zatem na pewno będzie ciekawie, inaczej, ale zachowamy ten nasz trzon muzyczny, jeśli mogę to tak ująć.

FB_IMG_1448123320557

Właśnie o to instrumentarium chciałem zapytać. To rozszerzenie jest okazyjne, czy to już tak na stałe?
Na stałe na pewno nie. Bo od początku była taka koncepcja, żeby to był kwartet bez instrumentu harmonicznego. Jest tylko kontrabas i oczywiście dwa instrumenty dęte, czyli trąbka i saksofon. To one właściwie budują harmonię. Taki był zamysł od samego początku. Żeby to akustycznie brzmiało tak, a nie inaczej. Mieliśmy okazję grać ostatnio z wieloma muzykami, na przykład z Leszkiem Możdżerem i stąd ten pomysł, żeby tylko w niektórych utworach troszeczkę zmienić charakter muzyczny.

A co do innych muzyków. Planowaliście współpracę z zagranicznymi twórcami, prawda? Nie zdradzaliście jeszcze z kim…
I nadal nie zdradzamy.

Czyli wciąż to jest tajemnica?
Tak. Nadal trwają rozmowy. Jeszcze nie są skończone, więc nie mogę o tym mówić. Dopiero jak wyjdzie płyta (śmiech). Albo może chwilę przed, jak zacznie się promocja.

Może jesteśmy w stanie się w jakimiś kierunku ustawić? Nie wiem, ktoś zza Oceanu, może z Nowego Jorku, tak zwanej światowej stolicy jazzu?
Na razie nie chcę nic mówić, nic sugerować, więc póki co to zostawmy…

W porządku, to wróćmy do Waszej muzyki. Jakbyście określić jazz, który gracie? Bo to nie jest taki jazz tradycyjny, prawda?
No i tu pojawia się problem (śmiech). Bo nasza muzyka ma tyle różnych wpływów i tyle różnych naleciałości, że trudno to jednoznacznie określić. Niektórzy mówią, że trzonem jest mainstream jazzowy, czyli taki, powiedzmy, środek. Natomiast, nie do końca mogę się z tym zgodzić. Oczywiście, jest dużo wpływów głównego nurtu, ale jest także dużo inspiracji bebopowych, freejazzowych, groove’owych, klasycznych nawet. Jest to więc taka fuzja, która zawiera różne nasze inspiracje, to czego słuchamy, co chcemy grać. I każdy daje coś od siebie. Przez to tworzy się wspólna jakość, coś co określa również nas jako ludzi.

Rozumiem, że niektóre kompozycje tworzycie wcześniej, ale czy pozwalacie sobie na improwizacje?
Utwory są dużo wcześniej napisane, od początku do końca i każdy utwór ma formalne części przeznaczone na improwizacje. Natomiast często bywa tak, że zamieniamy części, albo na przykład gramy utwór zupełnie z innym podejściem. Po to, by po prostu było ciekawiej. Także dla dobra muzyki i nas samych, byśmy sprawdzili sobie różne okoliczności, w których się znajdujemy. Cały czas to jest improwizacja, ale zasadniczo formy utworów są zapisane, skomponowane.

A nawiązując do treści, to co Panu osobiście, albo Wam jako zespołowi, daje muzyka? Czy to może odkrywanie samego siebie, czy coś innego?
Na pewno odkrywanie siebie, ale dla mnie przede wszystkim to jest spełnienie, to jest coś, co po prostu chcę robić. Miałem też taki okres w życiu, że zajmowałem się m.in. finansami i jeszcze różnymi innymi rzeczami, ale zacząłem wtedy czuć brak tego, że nie jestem na scenie i że nie tworzę. I właśnie przez to zmieniłem całe swoje życie. Skupiłem się tylko na muzyce. I dzięki temu czuję się bardzo dobrze w tym momencie (uśmiech). Zatem przede wszystkim spełnienie.

FB_IMG_1448123240031

To teraz moje dwa ostatnie pytania będą dotyczyły właśnie tych „innych rzeczy”. Pierwsze, czy poza jazzem gra Pan coś jeszcze? Choćby dla siebie, niekoniecznie na scenie…
Czasami tak, ponieważ jestem też muzykiem sesyjnym. Nagrywam np. sekcje dęte, (m.in. Flue, DJ Krime, Sound’n’Grace, Deus Meus,) albo muzykę do spektakli m.in. dla Krakowskiego Teatru Variette – „Legally Blonde” w reżyserii Janusza Józefowicza. Ale jazz to jest główna rzecz, którą chcę robić i robię, stąd też nie mam dużo czasu na pozostałe.

A gdyby nie jazz, nie muzyka, to co by Pan robił na co dzień?
Nie wiem, czy to ma to pytanie w tym momencie ma sens, bo tak jak mówiłem wcześniej jazz to jest to, co chcę robić w życiu, więc nie mam potrzeby zastanawiać się nad tym. Nie mam już czego szukać, bo znalazłem. Po prostu.

Zatem nowa płyta już na początku przyszłego roku…
Tak.

A kiedy będzie można was usłyszeć na scenie w najbliższym czasie?
W drugiej połowie stycznia planujemy większą trasę koncertową, która będzie ostatnią z materiałem z naszego debiutanckiego krążka czyli „Introducing” NSI Quartet. Teraz każdy ma swoje zobowiązania, bo każdy z nas gra również w innych zespołach, no i też trzeba zrobić ostatnie szlify nad nowym materiałem, a potem go nagrać, więc czeka nas trochę pracy w tym najbliższym czasie.

Czyli od przyszłego roku będzie można was usłyszeć zarówno na płycie, jak i na koncertach…
Na pewno się zjawimy.

Dziękuję bardzo za rozmowę!
Dziękuję bardzo!

CYPRIAN BASZYŃSKI

Trębacz, kompozytor. Absolwent wydziału Jazzu i Muzyki Współczesnej Akademii Muzycznej w Krakowie. Współzałożyciel zespołu N S I z którym w 2012 roku zdobył I nagrodę oraz Grand Prix na V Azoty International Jazz Contest oraz Grand Prix na 36 edycji festiwalu „Jazz Juniors”. Zwycięzca VIII Spotkań Muzyków Jazzowych w Dalachowie wraz z zespołem Often Hide.

Współpracował również z teatrami m.in. S.I. Witkiewicza w Zakopanem, J. Słowackiego w Krakowie, A. Mickiewicza w Częstochowie. Grał min. z takimi muzykami jak: Marcin Pospieszalski, Piotr Baron, Frank Parker, Joachim Mencel, Wojciech Groborz, Jan Pilch, Maciej Adamczak, Marcin Ślusarczyk, Big Band Zbigniewa Namysłowskiego.