Siedem dni, osiem koncertów, jedna wystawa, muzycy z całego świata oraz setki miłośników muzyki sakralnej – tak można podsumować częstochowską część XXVI Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej „Gaude Mater”.

Jednak nie liczby, a muzyka jest w „Gaude Mater” najważniejsza. Choć nie wzięłam udziału we wszystkich częstochowskich punktach programu tegorocznej edycji, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wszystko co miałam okazję usłyszeć, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wszystkie koncerty potwierdzały tezę, która została wypowiedziana podczas jednego z wydarzeń: „Muzyka jest przedsionkiem Królestwa Bożego”.

Już od koncertu inauguracyjnego wiadome było, że Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sakralnej „Gaude Mater” to wydarzenie na wysokim poziomie artystycznym. Pasja według świętego Mateusza w wykonaniu Die Kölner Akademie, Orkiestry Historycznej {oh!} oraz solistów z całej Europy, dzięki połączeniu użytych instrumentów oraz pięknym głosom przeniosły mnie do epoki baroku. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Georg Poplutz, którego partie zrobiły na mnie największe wrażenie. Artysta nie stał z przodu wraz z pozostałymi solistami, ale był ukryty, co pogłębiało narracyjny charakter śpiewanych przez niego recytatywów.

fot. Marcin Szczygieł 2

W Kościele Ewangelicko-Augsburskim odbył się inny, zasługujący na uwagę, koncert. Został zorganizowany z okazji jubileuszu kompozytora Juliusza Łuciuka, którego utwory mogliśmy usłyszeć w wykonaniu Coro della Virgola. Jednak chór pod batutą Pasquale Virgola wykonał również kompozycje hiszpańskie i włoskie. Od samego początku, dzięki rozpoczęciu śpiewu z tyłu świątyni oraz przejściu z dwóch jej stron, aby dołączyć do damskiej części chóru, wykonawcy wprowadzili niesamowity nastrój, który trwał aż do zakończenia koncertu.

W obu powyżej przedstawionych koncertach dużą rolę odegrała wspaniała akustyka wnętrz, w których się odbywały. Podobnie było również w Cerkwi Prawosławnej, gdzie kompozycje Sergieja Rachmaninowa wykonał Narodowy Chór Ukrainy „Dumka” pod batutą Eugeniusza Sawczuka. Wielkie wrażenie robiło piękne połączenie śpiewu chóru z solowymi recytatywami, które przypominały modlitwę, przenikającą całego człowieka.

fot. Marcin Szczygieł 3

Na szczególne wyróżnienie zasługuje ostatni częstochowski punkt festiwalu. Już samo wejście do Bazyliki Jasnogórskiej wywoływało kontemplacyjny nastrój. A to dzięki grze świateł, pełniącej istotną funkcję podczas całego wydarzenia. Koncert upamiętniający 1050. rocznicę Chrztu Polski zatytułowany Historia Polski losami Świętych opowiedziana od samego początku prowokował obecnych do zagłębienia się w myślach. Nic więc dziwnego, że podczas poszczególnych utworów można było zauważyć osoby z zamkniętymi oczyma. Pozwalało to na oderwanie się od otaczających ludzi oraz na całkowite skupienie się na rozbrzmiewającej muzyce.

Ważną rolę odgrywały nagrania homilii świętego Jana Pawła II z jego pielgrzymek do ojczyzny, które były wprowadzeniem do odgrywanych utworów. Bogurodzica, Gaude Mater Polonia, Ostatni list św. Maksymiliana Marii Kolbego do Matki, czy Totus Tuus to tylko niektóre utwory, które rozbrzmiały podczas koncertów, wprowadzając ludzi w różne momenty polskiej historii.

Tegoroczna edycja Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej po raz kolejny pokazała jak niesamowita jest muzyka sakralna i dlaczego warto do niej wracać. Mam nadzieję, że w przyszłym roku również będę mogła usłyszeć jej piękno podczas kolejnej odsłony „Gaude Mater”.

fot. Marcin Szczygieł

fot. Marcin Szczygieł 4