Jak pisał klasyk — zdarza się. Zdarzyło się więc i teraz. Różne wiadomości docierają do naszej redakcji. Na niektóre trzeba odpowiedzieć. Tym bardziej, że część z nich dotyczy bardzo ważnych spraw. Poniższego mejla nie mogliśmy przeoczyć i przemilczeć. Dlatego postanowiliśmy – co więcej! – opublikować go i publicznie na niego odpowiedzieć. Zatem co z tą częstochowską kulturą? Przekonajcie się sami.


Szanowni Państwo Redaktorzy,

wasz wortal przypadł mi gustu, ale mam pewne wątpliwości z połączeniem nazwy własnej „Częstochowa” ze słowem „kultura”. No bo jaką kulturą to miasto może się poszczycić? Plastikowymi Maryjkami z odkręcaną głową sprzedawanymi pod Jasną Górą? Koncertami podrzędnych grajków, bardziej offowych niż wiejskie kapele weselne? A może spotkaniami z pisarzami, o których nikt nigdy nie słyszał?

Podoba mi się Wasza inicjatywa, boję się jednak, że koncept wortalu traktującego o kulturze w Częstochowie wypali się szybciej, niż zapał partii rządzącej do realizowania wyborczych obietnic. To miasto kulturowo wciąż zdominowane jest przez Ciemnogród Jasną Górę i szczerze wątpię, aby sytuacja ta w najbliższym czasie uległa zmianie. Zdaję sobie sprawę, że organizowane są jakieś eventy, ale na dobrą sprawę, czy kogokolwiek poza prawdziwymi maniakami one interesują? Nie chce mi się wierzyć, aby przeciętnego częstochowskiego Kowalskiego zainteresował wernisaż jakiegoś no-name’a z AJD. O ile się nie mylę, na takowe chodzi wyłącznie towarzystwo wzajemnej adoracji. A to tylko jeden przykład.

Zastanawia mnie, czy Wasz wysiłek nie pójdzie aby na marne. No bo kto będzie czytał Wasze teksty? Garstka osób? Może warto pomyśleć nad zmianą tematyki portalu? Może nie warto ograniczać się do tego Miasta-Starych-Ludzi? Pomyślcie.


Szanowny Panie!

Częstochowianie nie gęsi, swoją kulturę mają. Z jednej strony ucieszył mnie Pana list, jako wyraz zainteresowania i przejaw sympatii. Jednak z drugiej bardzo zmartwił. Oczywiście cieszy troska związana z naszą działalnością i częstochowską kulturą, tylko czy nie patrzy Pan na nią zbyt powierzchownie? Postaram się w paru zdaniach odpowiedzieć na Pańskie wątpliwości.

Owszem, nasze główne założenie – czyli dostarczanie informacji na temat częstochowskiej kultury – jest bardzo romantyczne. Przypomina nieco niesienie kaganka oświaty, a każdy, kto zajmuje się oświatą (czy też kulturą), wie, jaka to odpowiedzialna i trudna robota. Wierzymy jednak, że warto to robić. Sądzimy, że w Częstochowie są ludzie mądrzy, którym zależy na czymś więcej niż tylko na tanim piwie i wyginaniu ciała w obskurnym klubie. Nie samym chlebem żyje człowiek. Nie z samej Jasnej Góry Częstochowa słynie.

Ludzi w mieście nie jest znów tak mało. Nie wszyscy zdążyli wyjechać. Są wśród nich także młodzi, którzy żyją w rzeczywistości, nie tylko w Internecie. Sami przecież dopiero co odebraliśmy dyplomy tutejszej uczelni, która, co więcej, ma się stać uniwersytetem. Jacyż więc anonimowi twórcy mają się z niej wywodzić? Przyznam, że nikogo takiego nie znam.

Wydarzeń kulturalnych, zwłaszcza tych wartych uwagi, jest w Częstochowie bardzo dużo. Trudność polega jednak na tym, by się o nich dowiedzieć. Wystarczy czasem przestać czytać Gazetę, wyłączyć Telewizor, ale za to włączyć Kulturę – czeKulturę.pl. Dlatego działamy. Dlatego staramy się  choć wiele osób rzuca nam kłody pod nogi, twierdząc, że to nieprofesjonalna zabawa w dziennikarstwo. Zatem pytamy: czy ktoś chce zająć nasze miejsce?

Zastanawia się Pan, czy ktoś będzie czytał nasze teksty. Słuszna obawa, choć myślę, że bezzasadna. Mimo śmierci słowa pisanego, sądzimy, że setki, jak nie tysiące czytelników oczekuje, byśmy mogli tworzyć ich opinie oraz wskazywać, czym warto się zainteresować. Pan sam jest przykładem osoby, która coś wie na nasz temat. Dlatego będziemy dalej robić swoje. Pozdrawiam serdecznie, rednacz!