W dniach od 21 do 27 września w Częstochowie odbył się Festiwal Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”. Gościliśmy wielu znakomitych gości reprezentujących różne sztuki, od literatury, przez malarstwo, fotografię, aż po muzykę i film. Jednym z nich był Filip Springer, polski reportażysta, autor m.in. takiej książki jak 13 pięter. Zgodził się udzielić odpowiedzi na cztery pytania z naszego „Czytajowego” kwestionariusza.

Michał Wilk: Trwa festiwal „Czytaj!”. Co poleciłby Pan do przeczytania?
Filip Springer: Ostatnio zachwyciłem się Ku Klux Klanem Katarzyny Surmiak-Domańskiej. Tak, to jest taka książka, która absolutnie urwała mi głowę. Inna, równie dobra pozycja, która dopiero wyjdzie w październiku, a jest, myślę, kluczowa dla rzeczy, którymi ja się zajmuje, to Miasto szczęśliwe Charlesa Mongomerego. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Wysoki Zamek. Opowiada o tym, jak autor poszukuje idealnego miasta, ale przy okazji ukazuje, czym jest nasze szczęście. Według mnie jest to książka z kanonu lektur absolutnie obowiązkowych, jeśli chodzi o czytelnika, który chce świadomie reflektować nad rzeczywistością takiego miasta.

Z czym kojarzy się Panu Częstochowa?
Częstochowa? Z czym mi się kojarzy…? Byłoby strasznie banalnie, gdybym powiedział, że z tym… (uśmiech) Dzisiaj to mi się kojarzy z tym, co ja robię. To znaczy z tym, że jest byłym miastem wojewódzkim i największym z nich. Ma swoje problemy, ale ma też swoje nieopowiedziane pozytywne historie. Kojarzy mi się także i z tym, że ja je muszę opowiedzieć. To znaczy, że to jest mój temat dzisiaj. Z tym mi się kojarzy Częstochowa. Nie chciałbym jakby walnąć jakąś taką kliszą, która się pojawia. Właśnie po to robimy ten projekt [Miasto Archipelag – przy. red.], żeby nie używać klisz, tylko aby stosować nowe opowieści. Zatem to miasto będzie mi się właśnie z tym kojarzyło, jak skończę ten projekt.

A co Pan myśli o Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”?
Ja, jak patrzę na program, to jestem pod wielkim wrażeniem tego, że on jest tak super bogaty, tak różnorodny i tak silny. To znaczy bardzo silny merytorycznie. To tyle, myślę. Jest super.

Co by Pan robił na co dzień, gdyby nie sztuka którą uprawia?
Byłbym bezrobotnym, bo ja nie umiem nic innego robić. Na pewno, to znaczy zdaje mi się, że umiem pisać, czasami umiem zrobić zdjęcie. Jednak nic innego nie potrafię w życiu robić, w związku z czym, gdybym tego nie robił, to byłbym na zasiłku prawdopodobnie.

fot. Piotr Cieślak