Wywiad z młodym, częstochowskim zespołem… Nie! Tak sztywno nie będzie. Poznajcie ich, oto oni: Daniel Kowacki wokal, gitara rytmiczna), Kamil Zawada (gitara prowadząca), Łukasz Szyszko (perkusja) i Mateusz Rygał (gitara basowa), czyli członkowie zespołu “Sorryline”!

Karolina Woszczyna: Zacznijmy może od samego początku. Co oznacza nazwa waszego zespołu – Sorryline?
Daniel: Okazało się, że pod naszą wcześniejszą nazwą, czyli The Blue Veins istnieje już jeden zespół, który ma nawet na koncie płytę. Chcąc uniknąć plagiatu, częściowo zrezygnowaliśmy z niej, nazywając tak tylko epkę. No, a potem zaczęliśmy myśleć nad nową nazwą. Padały przeróżne, dość oryginalne propozycje (śmiech), na przykład: The Skullers, The Moods, Tensrelations, a na końcu, na szczęście, Sorryline.

Co było pierwsze: zespół, a w nim muzycy, czy paczka, a w niej przyjaciele?
Daniel: Zdecydowanie zespół. Było sporo zawirowań, jeśli chodzi o skład, ale ja byłem trochę takim trzonem. Więc tak naprawdę kiedy chłopaki zaczęli się dołączać, tworząc nasz obecny skład (pierwszy był Łukasz, potem Kamil, a następnie Mateusz), to poznaliśmy się lepiej, dograliśmy, a na końcu zaprzyjaźniliśmy. I to też trochę sprawia, że czasami próby nie są tylko stu procentową pracą… Jest wiele żartów i zawsze panuje taka luźna atmosfera (śmiech).

Powiedzcie mi, bez czego, a może bez kogo, zespół nigdy by nie powstał?
Mateusz: Bez Daniela i tego, że nie poddał się, kiedy wielu ludzi zrezygnowało z gry w zespole.
Daniel: No i oczywiście bez takiego naszego samozaparcia. Gdyby chłopaki nie chcieli grać, to nic by się nie udało. Zdążyłem już zauważyć, że bardzo wiele młodych zespołów zaczyna, przychodzi na pierwszą próbę, czasem na kilka następnych, ale potem napotykają pierwszą drobną przeszkodę i od razu rezygnują.

Całe szczęście, że wy się tak nie poddaliście! Powiedzcie mi, jaki przyporządkowalibyście sobie gatunek muzyczny? Do czego jest wam najbliżej?
Daniel: Nie powiem, że do indie rocka… Ja czuję w tym trochę alternatywy.
Mateusz: Dla mnie jest to trochę pop…
Kamil i Daniel: Coo? Nie! To nie jest pop! (śmiech)
Mateusz: No dla mnie to jest trochę pop! (śmiech)
Kamil i Daniel: Może taki leciutki…
Kamil: Ja uważam, że się nie ograniczamy i jesteśmy w swojej twórczości na tyle różnorodni, że naprawdę bardzo ciężko jest mi tak nas jakoś postawić na którejś z półek. Póki co staramy się wciąż szukać siebie, więc może dopiero wtedy, gdy ukaże się nasza pierwsza płyta, będę potrafił nas jakoś sklasyfikować. To chyba jeszcze nie jest czas na to.
Łukasz: A dla mnie to jest fusion rock. Jak nic!

Może więc rozwiązaniem dla was będzie stworzenie całkowicie nowego, własnego nurtu w muzyce?
Daniel: Być może!

Było już trochę o samym zespole, to przejdźmy teraz do poszczególnych członków. Opiszcie, proszę, każdego z was jednym słowem, które najlepiej odda charakter danej osoby. Zacznijmy może od lidera – Daniela.
Zespół: Hmm… Daniel to po prostu trzon. Daniel to Daniel. To samiec jelenia… W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście (śmiech)!
Daniel: No dzięki, chłopaki… (śmiech)
Zespół: Mateusz jest tak dobrze uparty. Ma w sobie bardzo dużo zdrowego zaparcia, jeśli chodzi o działanie Sorryline.
Mateusz: Mhm, dzięki!
Zespół: Kamil jest bardzo twórczy.
Kamil: Mogliście od razu powiedzieć, że po prostu mam branie!
Zespół: A Łukasz? Łukasz to troszkę taki nasz śmieszek! I trzeba przyznać, że jest naszą „Wikipedią muzyki”, bo zna się na tym bardzo, bardzo dobrze.

Zastanawiam się, czy macie coś, co chcielibyście przekazać ludziom poprzez swoją muzykę?
Mateusz: Przede wszystkim to, że istniejemy! (śmiech)
Daniel: Zależy nam, żeby poruszyć słuchaczy, chcielibyśmy, żeby odczuwali razem z nami różne emocje.
Mateusz: Przez wszystko chcemy przekazać wszystko. Zaczynając od samego rytmu, kończąc na tekstach.
Kamil: Chcielibyśmy, żeby każdy mógł odnaleźć w niej coś dla siebie.

Bardzo wam tego życzę! A teraz przyszedł czas na jedno z trudniejszych pytań, mianowicie, do którego stwierdzenia wam bliżej: gramy, żeby żyć, czy żyjemy, żeby grać?
Daniel: Ja bym nie poszedł ani w jedną, ani w drugą stronę. Gramy, bo to właśnie podczas grania najlepiej się czujemy i bardzo lubimy to robić, ale też… Kamil, może mi pomożesz…?
Kamil: Gdybyśmy nie żyli, żeby grać, to byśmy tego nie robili, nie byłoby nam to przeznaczone… Nie no, to za mocne słowa, poszybowałem trochę (śmiech). Ale o to właśnie w tym chodzi, żeby móc sobie trochę poszybować!

A zdradzicie mi, kiedy możemy spodziewać się waszej pierwszej płyty? Macie już jakieś plany?
Daniel: Tak. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku uda się nam wypuścić pierwszą epkę!

sorrylinecoverMyślę, że przez to, że sami jesteście już twórcami i musicie dostrzegać swoje własne błędy, na pewno widzicie też te, które popełniają inni artyści. Stąd moje pytanie, jakie trendy widoczne na dzień dzisiejszy w branży muzycznej najbardziej was wkurzają?
Kamil: Indie Rock? (śmiech) A tak na poważnie, to chyba niedocenianie mniejszych zespołów.
Daniel: Tak, zdecydowanie. Jest cała masa zespołów, kapel, które nie zaistniały tak, jakby mogły, bo ich miejsce zajmują artyści typowo komercyjni…
Mateusz: Według mnie już od jakiegoś czasu wszystkie popularne kawałki brzmią tak samo. Są robione na dokładnie tym samym schemacie, niczym się nie wyróżniają, przez co grupa odbiorców też się nie zmienia.
Daniel: Jest też ten problem, że mało kto słucha dzisiaj płyt. Po prostu obecnie większość zespołów i wykonawców to gwiazdy jednego singla.
Kamil: Ja jednak wciąż wierzę, że są jeszcze ludzie, którzy słuchają całych płyt, a nie tylko najbardziej znanego przeboju wybranego wykonawcy. Myślę, że po prostu są dwie grupy, z czego niestety ta od „hitu jednego sezonu” jest bardziej liczna…

Zakładanie zespołu wiąże się z pewnym ryzykiem. Macie jakiś plan B, jeśli jednak coś by się nie udało? Jeżeli nie Sorryline, to co?
Kamil: Nie zadaje się takich pytań! (śmiech)
Daniel: Nie mamy zamiaru nie wypalić! Wszystko idzie w naprawdę bardzo, bardzo dobrym kierunku!
Mateusz: Jest świetne nastawienie i mam nadzieję, że będzie nas ono długo prowadzić!
Daniel: Jesteśmy twórczy i płodni muzycznie (śmiech), wydajemy epkę, mamy za sobą nasz pierwszy koncert. Nic nie może pójść źle!

I tym optymistycznym akcentem zakończmy rozmowę! Powodzenia, trzymam za was kciuki i dziękuję!
Zespół: Dzięki wielkie!

Rozmawiała Karolina Woszczyna
fot. Marcin Szczygieł

sorryline2