Festiwalowych wrażeń ciąg dalszy. Gościem tegorocznej edycji Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!” był również Jakub Żulczyk. Rozmawialiśmy z nim w ramach naszego specjalnie przygotowanego kwestionariusza. Pozostałe wywiady znajdziecie tutaj.

Michał Wilk: Trwa festiwal „Czytaj!” Co polecasz do przeczytania?
Jakub Żulczyk: Jedną książkę czy więcej? Polecam bardzo przeczytać Inną duszę Łukasza Orbitowskiego. Polecam też Iwaszkiewicza. To jest bardzo dobry polski pisarz. Uważam, że należy czytać Iwaszkiewicza na pudy, od początku do końca i zwłaszcza polecam to osobom, które same próbują pisać po polsku, bo to jest wielka lekcja pisania.

Z czym kojarzy Ci się Częstochowa?
Słuchaj, pierwsze co mi przychodzi do głowy, to oczywiście Święta Wieża. Wiesz, Częstochowa kojarzy mi się jeszcze z Muńkiem Staszczykiem, bo on jest stąd. Ja wiem, że są to bardzo banalne skojarzenia, ale są to pierwsze, które w tym momencie przychodzą mi do głowy.

A co myślisz o Festiwalu Dekonstrukcji Słowa „Czytaj!”?
Myślę, że jest to jest super sprawa. W ogóle jestem pełen podziwu, że chce się wam to robić. Jestem pełen podziwu, że w ogóle macie taki zapał, żeby organizować taką imprezę. Uważam, że jest bardzo fajnie przygotowana. I tak naprawdę mogę wam tylko jakby cukrować, bo przyjechałem tutaj, jestem pod wrażeniem – przyszła kupa ludzi, jesteście w to super zaangażowani, promujecie czytanie książek, czyli robicie robotę najszlachetniejszą z możliwych oprócz, nie wiem, pomagania sierotom i chorym zwierzętom. Także naprawdę super.

Co byś robił na co dzień, gdyby nie sztuka którą uprawiasz?
Wiesz co, ciężka sprawa, bo ja nie umiem nic za bardzo robić, więc nie wiem co bym dokładnie robił. Obawiam się, że, nie wiem, byłbym bezrobotny. Albo… Nie wiem, nie potrafię sobie nic wymyślić… Stanisław Lem powiedział, że „pisarz to nie żaden zawód, trzeba mieć drugi zawód” i na przykład Lem był z zawodu lekarzem, tak? Natomiast ja nie mam żadnego innego zawodu. Jest to dość ryzykowne, no ale tak jest.

fot. Dominika Klimczak